piątek, 21 września 2012

Wyimaginowany stwór.

Małe, blado czerwone uparte stworzenie, z czarną ociekającą blaskiem czupryną.
I WIELKIM, szatańsko - okropnym uśmieszkiem, znajdującym się na Jego pyszczku...
Który jak na złość, bezustannie od kilku tygodni siedzi mi w głowie. I na zmianę ( dosłownie jak katarynka ), powtarza tego typu teksty jak
"kupuj", "zamawiaj", "zamawiaj'  i  "kupuj" ...

Czy można się Go przestraszyć ?
- No jasne, że nie.
Przedstawiam Wam tylko obraz tego, co przez ostatnie tygodnie bezustannie, koczuje w moim mózgu.
Koszmar każdego dusi - grosza i przede wszystkim mój, bo włos staje mi dęba za każdym razem jak słyszę słowo "kredyt", "uzależnienie" albo "nałóg". Co niestety może się ze sobą, bezproblemowo połączyć.

Jedynym lekarstwem jakie dla siebie przewiduję jest krzyżyk pod pachę i - Goodbye shoes !
Głodujesz, albo buty sprzedajesz na allegro ...

Na zakończenie.
Ofiarą narwanego stworzenia, nie stała się tym razem kolejna para butów, a urocza - spódniczka Luv Ya clothing.
Który jak widzicie ma charakterystyczny, oryginalny nadruk. Fantastyczny gładki materiał ...
I ostatnie, co najważniejsze dla mnie - przesyłka. A raczej jej szybkość.
Długo nie musiałam na nią czekać :)

Miniówka - Luv Ya clothing. 
Bluza - No name.
Dodatki - Glitter.
Szpilki - No name.


 
 












2 komentarze:

  1. love the fries skirt, i have the sameone too,
    but haven't took any pictuers with it yet

    want to follow each other? i will defiently follow back

    my blog:
    http://thebizarrebirdcage.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamiast szpilek założyłabym np. trampki ; )
    Najbardziej podoba mi się ten wielki pierścień.

    OdpowiedzUsuń